top of page

Hejt w Internecie ||Spod Różanych Okularów

Witajcie Kochani!

Ostatnio w ankiecie na Instagramie, po tym jak zapytałam o następny temat "Spod Różanych Okularów" zaproponowano hejt w Internecie! Temat rzeka! Postanowiłam jednak zrobić post całkowicie o hejcie - jeden post o hejcie w Internecie i jeden post o hejcie w naszym rzeczywistym świecie, w którym cały czas żyjemy.


Czym tak właściwie jest hejt?


Zapewne każdy z Was wie czym jest hejt, ale i tak chciałabym to uwzględnić w tym poście. Słowo "hejt" wzięło się od angielskiego słowa "hate", oznaczającego nienawiść, nienawidzić. Oczywiście samo to słowo jest raczej słowem z języka potocznego, jednak mimo to często używa się go nawet w publicznych, poważnych wypowiedziach, żeby jak najdokładniej określić to zjawisko, jakim jest hejt. Bo jak inaczej to nazwać? Nienawiść w Internecie? To brzmi odrobinę za bardzo oficjalnie... Hejt jest zdecydowanie adekwatnym, łatwym pojęciem, które idealnie dopasowuje się do każdej sytuacji.


Gdzie możemy natrafić na hejt?


Jeśli mam być szczera na takową nienawiść możemy natknąć się dosłownie w każdym najmniejszym zakątku Internetu. Gdziekolwiek zajrzymy, na jakikolwiek portal... Czy na YouTube, na Instagramie, na Facebooku, na Twitterze, nawet na Snapchacie! Wystarczy przejrzeć sekcję komentarzy i zawsze znajdziemy jeden, kilka lub nawet kilkanaście, kilkadziesiąt, czy kilkaset.


Kto jest narażony na hejt?


Wszyscy. Wszyscy jesteśmy narażeni na hejt ze strony kogoś innego. Zwłaszcza w Internecie, jeśli mam być szczera. Dlaczego? Tylko dlatego, że ciężej jest komuś powiedzieć jakieś bezmyślne oszczerstwo i zwyzywać go najgorszymi przekleństwami jakie znamy w twarz niż napisać z anonimowego konta. Dlatego hejterzy czują się bezpiecznie w Internecie i dlatego jest ich tak wiele. Co prawda, osoby, które tworzą w Internecie, które pokazują swoje pasje, swoją duszę, siebie są bardziej narażone, bo niektórzy ludzie zwyczajnie zazdroszczą tego, że ktoś ma talent, kocha to co robi i jest dumny z tego, jaki jest, a oni nie robią tego, co lubią, a to co ktoś im każe, wymaga od nich, lub coś do czego sami się zmuszają dla "lepszego stanowiska w życiu". Wiecie, często myślę, że to jest po prostu przykre. Tacy hejterzy są po prostu zazdrośni, smutni i zakompleksieni. I być może wydaje Wam się, że to tak nie wygląda. To tylko stereotyp. Jednak Moi Drodzy! Spójrzcie tylko na to... Jeśli nie podoba mi się mój nos i mam kompleks na tym punkcie to ciągle o tym myślę, staram się go ukryć, ale też bacznie obserwuję nosy innych. I jeśli widzę na chociażby Instagramie jakąś dziewczynę, która ma prześliczny, według mnie, nosek, a ja ciągle, gdy patrzę na swój mam odruch wymiotny. Większość osób wtedy, by chociaż odrobinę polepszyć swoje samopoczucie to nawet podświadomie zaczynam ją nienawidzić. Nie znam jej, ale jej nienawidzę. Idiotyczne, czyż nie? Ale taka jest prawda, że wiele, jak nie większość z nas tak ma, mimo tego, że równie wiele osób tyle nie chce.

Niektórzy, by uniknąć "wyrzutów sumienia" tłumaczą, że to tylko szczerość lub "konstruktywna krytyka". Przedstawię może teraz przykładowy komentarz, gdzie takowy hejter tłumaczy się zwyczajną szczerością.


- Ale ty jesteś brzydka. Mam odruch wymiotny, patrząc na ciebie. Serio, zrób coś z tą twarzą, bo to jest jakaś masakra. Nie wiem, jak ty do ludzi wychodzisz, ja bym się wstydziła. Chociaż w sumie, pewnie nie wychodzisz, bo wszyscy od ciebie uciekają!

- Dlaczego ją bezpodstawnie hejtujesz? Jest śliczna, a jeśli uważasz inaczej to wytłumacz dlaczego tak sądzisz! Zresztą nawet, jeśli miałaby jakiś krzywy nos, czy coś w tym stylu, co by ci się nie podobało to po pierwsze nie zmieni tego bez operacji plastycznej, po drugie ważne, że podoba się sama sobie, po trzecie liczy się charakter, a nie wygląd, i po czwarte: nie każdy musi wyglądać jak te supermodelki na okładkach!

- ojesuuu jestem po prostu szczera! Właśnie teraz to ty mnie hejtujesz! Zresztą, jeśli nie wiesz co to jest konstruktywna krytyka to się nie wypowiadaj, dziecko -,-


Po takich tekstach bardzo łatwo jest rozpoznać hejtera. Wiecie jaka jest różnica między konstruktywną krytyką a hejtem? Już wam pokażę!


Hejt:

- Jezuu jesteś taka gruba, że aż tłuszcz się wylewa!

- Co to za nos! Fuj! Jest jakiś dziwnie krzywy i jakiś za długi!

- Feministka się znalazła! I do tego jeszcze wegetarianka! To i tak jest już martwe, jak trafi do sklepu przecież nie zrobisz temu krzywdy! A równość płci to gówno prawda!!! Pewnie w domu to facetowi gotujesz obiadek, ale taka z ciebie feministka!


Konstruktywna krytyka:

- Wydaje mi się, że nie pasują ci takie obcisłe bluzki. Nie mówię, żebyś ubierała tylko szerokie bluzy, ale akurat ta podkreśla złe miejsca. Może dobrze byłoby go zamienić na zwykły T-shirt? I w trochę innym kolorze, bo żółty zdecydowanie bardziej ci pasuje moim zdaniem! Przy okazji świetny filmik!

- Naprawdę nie chcę wydawać się nie miła, ale twój nos nie wygląda zbyt korzystnie w tym świetle. Nie mówię, że jest brzydki, ale wygląda odrobinę nienaturalnie... Może lepiej byłoby postawić lampę na wprost twojej twarzy?

- Przykro mi to pisać, ale nie bardzo mi się podoba to, że cały czas mówisz o feminizmie i wegetarianizmie. Czuć trochę, jakbyś się tym przechwalała. Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyś trochę to ograniczyła, ale rób co chcesz! W końcu to twoja twórczość!


Widzicie różnicę? Mam taką nadzieję! Przyznajcie, co lepiej by się czytało? Hejt, czy konstruktywną krytykę?


Hejt jest bezpodstawny. I nawet jeśli osoba za ekranem chciała tylko powiedzieć, że coś wygląda źle to mogła to napisać w inny sposób! Z wiadomości, które nazywamy hejtami ta nienawiść aż się wylewa. W konstruktywnej krytyce tej nienawiści nie ma. Sugerujemy, że coś jest źle i doradzamy, co można by zrobić by było lepiej. Wiadomo, że w Internecie są różni ludzie, którzy hejtu od konstruktywnej krytyki nie odróżniają.


Ja nieraz z takimi się spotkałam i naprawdę jest to męczące. Pisałam w swoim życiu już nie jeden komentarz czy prywatną wiadomość, gdzie sugerowałam, co można byłoby poprawić, żeby czytało/oglądało/słuchało się lepiej. I owszem, często spotkałam się z pozytywnym odzewem i ta osoba faktycznie starała się to zmienić, jednak równie często moje komentarze były odbierane negatywnie i usłyszałam na swój temat obelgi i to, że jestem zakompleksionym hejterem.


A teraz zanim na samą mnie posypie się hejt. Nie, Kochani. Nie uważam, że jestem święta. Wręcz przeciwnie! Zdaję sobie sprawę, że kiedyś kogoś zhejtowałam. Uważam jednak, że teraz dojrzałam na tyle, by móc się o tym wypowiedzieć i od dawna już nikogo nie hejtuję, ani w życiu realnym, ani w tym wirtualnym.


No dobra, już porozmawialiśmy o tym, czym jest hejt, kto jest na niego narażony, jak rozróżnić go od konstruktywnej krytyki i tak dalej, i tak dalej... Ale! Co najważniejsze! Jak sobie z takim hejtem radzić i jakie są takiego hejtu konsekwencje?


Najpierw może pomówmy o konsekwencjach hejtowania!


Kochani, pewnie nie jestem pierwszą, która mówi o jego konsekwencjach. Internet i wszelkie instytucje aż krzyczą o jego niebezpieczeństwie i skutkach! Jednak muszę o tym powiedzieć. Bo mam, gdzieś w głębi duszy, swego rodzaju nadzieję, że jak o tym powiem to może wtedy ktoś zrozumie. Może znajdzie się jedna osoba, która zrozumie, że tak po prostu nie można, bo to niszczy ludzi. Bo Moi Drodzy hejt ludzi niszczy. I to jak! Hejt zalicza się do przemocy słownej. Do przemocy, która boli znacząco bardziej niż jakiś tam ból fizyczny. Bo tak, jak na kolanie może zostać brzydka blizna, wciąż przypominająca nam o smutnym zajściu, tak na psychice może zostać taka blizna, którą jest cholernie ciężko wyleczyć! Poza tym nie wiemy, nigdy nie wiemy, kto jest po drugiej stronie. I nawet jeśli tą osobę znamy. I wydaje nam się, że nawet znamy ją lepiej niż ona sama zna siebie, to możemy być w błędzie. Bo ta osoba może mieć straszne problemy. Może się nienawidzić. Może być uzależniona od samookaleczania. Może mieć depresję. Może być w trudnej sytuacji rodzinnej, czy szkolnej. Internet może być jej pewnego rodzaju ucieczką od rzeczywistości, ale gdy natknie się na taki komentarz dotyczący jej osoby, przesiąknięty do granic możliwości nienawiścią to może zwyczajnie odechcieć jej się żyć. Może stwierdzić , że skoro nawet w jej, jeszcze przed chwilą bezpiecznym i cudownym, Internecie jest tak źle, to po co w ogóle żyć? Skoro wszystko nam się waliło i paliło, ale mieliśmy jedno bezpieczne schronienie, które okazało się być jedynie iluzją to rozczarowanie jest tak wielkie, że wiele osób sobie z nim nie radzi.


Zresztą, Kochani! Przecież Internet mimo wszystko nie jest zarezerwowany dla dorosłych! Tutaj też są dzieci! Mam w swoim otoczeniu siedmioletnie i ośmioletnie dzieci. I wiem mniej więcej z jakich stron korzystają! I nawet nie wiecie, jakie to denerwujące i zwyczajnie przykre, gdy nagle widzę jakiś hejt na takiej stronie internetowej. Przecież tam są dzieci!


Internet jest już na tyle długo przy nas, że czujemy się tak swobodnie, jakbyśmy byli jakimiś Królami i Królowymi. Ale tak nie jest!


Na moim blogu jest jedna najważniejsza zasada. Jesteśmy mili i nie przeklinamy. Ja sama nie przeklinam i nie mam zamiaru, więc oczekuję też tego od innych w komentarzach, na konkretnie tej stronie. Więc od razu informuję, że jeśli zostanie tutaj opublikowany jakikolwiek komentarz z przekleństwem lub przesiąknięty jadem to od razu, gdy go tylko wyłapię zostanie on usunięty!


Okej, chyba się trochę rozgadałam. Dobrze, przyznam się, może odrobinę się uniosłam. Przepraszam Was bardzo, ale emocje po prostu mnie poniosły...


Druga sprawa! Jak sobie z hejtem radzić?


Wiele osób mówi: nic nie robić. Nie karm hejtera!

I to w pewnym sensie jest dobre. Ale nie do końca. Bo tak.

Pozytywne w tej opcji jest to, że faktycznie tego hejtera nie "podsycamy". Nie dajemy mu okazji do obrażania nas dalej, bo nie reagujemy. Ale jednocześnie hejter może pisać inne obraźliwe komentarze. Tutaj myślę, że trzeba wyczuć moment. Jeśli to jest taki drobny hejt, typu "brzydka jesteś" to czasem lepiej jest nie odpowiadać, ale jeśli sytuacja jest notoryczna to warto jest jednak zareagować. Ale spokojnie, czyli nie:


- O CZYM TY W OGÓLE MÓWISZ! MASZ POJĘCIE, CO MOŻE SIĘ JEJ STAĆ, KIEDY CZYTA TAKI KOMENTARZ!!!!!!!

a raczej tak:

- Jeśli taka jest twoja opinia to może lepiej zostaw ją dla siebie, lub powiedz dlaczego to ci się naprawdę nie podoba. Twoja opinia jest zwyczajnie bezpodstawna. Przedstaw mi w kulturalny sposób swoją perspektywę na tę sprawę, a może i ja "przejrzę na oczy".


Nie wiem, jak wy, ale ja będąc hejterem czułabym satysfakcję z pierwszej reakcji i już odpisywałabym obelżywie, natomiast czytając drugą poczułabym się zażenowana. Poczułabym pewnie jakieś wyrzuty sumienia.


Więc tutaj trzeba wyczuć sytuację.


By takowych hejterów się pozbyć musimy zacząć od siebie i sami wytępić w nas tę nienawiść. Bezpodstawną, okrutną nienawiść.


Wspierajmy akcje przeciw hejterom. Sami nie hejtujmy i namawiajmy do tego znajomych. Wyrażajmy się w Internecie przyzwoicie i szanujmy się nawzajem. Zdaję sobie sprawę z tego, że od wielu może to nie trafić, chociaż bardzo bym tego chciała, ale przecież nie zmienię całego świata! Jeśli ktoś bardzo chce to zrobić to będzie to robić, mimo wszelkich naszych prób. Ale mimo wszystko starajmy się tępić tę nienawiść do drugiego człowieka, która tak bardzo dręczy nas wszystkich. Jeśli przestaną hejtować dwie, trzy osoby po przeczytaniu tego postu to będę chyba wniebowzięta! Ale będę się cieszyć z każdej jednej duszyczki, która postanowi przestać nienawidzić!


Mam nadzieję, że przedstawiłam Wam w zrozumiały sposób ten problem i, że nic nie pokręciłam. Za dwa tygodnie post "Spod Różanych Okularów pojawi się o hejcie w naszym świecie realnym, a nie wirtualnym i mam nadzieję, że się wam spodoba.


Dziękuję Wam bardzo za przeczytanie tego. Według mnie bardzo się rozpisałam i w pewnym sensie naprawdę jestem z tego dumna. Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i, że następny z tej samej tematyki również Was zaciekawi. Jeszcze raz dziękuję!

Do zobaczenia!

Melanie Rose

9.05.2019r.

Komentarze


Dołącz do mojego newslettera!

© 2019 Melanie Rose. Z pomocą niesamowitego Wix.com

  • Biały snapchat Ikona
  • Biały Instagram Ikona
bottom of page