top of page

Pandemia, Covid-19, zatrzymany świat || Spod Różanych Okularów


ree

Witajcie Różyczki!

Pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie przywrócić "Różane Okulary", bo przyznaje się, że troszkę stęskniłam się za takimi zwykłymi postami, w które mogę wrzucić to, co mi leży na duszy na konkretny temat.


Akurat jeśli chodzi o ten temat, to myślę, że jak na tą chwilę - każdy ma go zwyczajnie dosyć!


Co nie jest też takie dziwne.


Zbierałam się, żeby napisać taki post już od kwietnia, ale cały czas wstrzymywałam się, bojąc się w pewnym sensie "prowokować" wirusa (jakkolwiek to zabrzmi) i prowokować was, bo przyznajmy się wszyscy szczerze, że od kiedy tylko zaczęły się wszystkie te ograniczenia, kwarantanna i tysiące przypadków dziennie, to naprawdę wszyscy mamy już tego po dziurki w nosie.


Dlaczego więc postanowiłam o tym napisać teraz, mimo że tak naprawdę cała ta pandemia, covid-19, kwarantanna, maseczki a teraz także szczepionka to wciąż drażliwy temat?

Nie wiem, tak jakoś mnie wzięło, chyba potrzebuje się wygadać, a wiadomo, że nie ma na takie rzeczy bardziej nieodpowiedniego miejsca, co Internet.


Jako, że jeszcze chodzę do szkoły to jeszcze w marcu wspólnie z przyjaciółmi ogarnęła mnie taka cicha radość, przyćmiewająca trochę ten strach który niosła światowa pandemia i szalejący wirus, no bo szkoły zostały zamknięte na dwa tygodnie - chyba wszyscy pamiętamy czasy dwutygodniowych "koronaferii" i żarty, że 2020 nie może być gorszy (mógł).


Kiedy jednak marzec dobiegł końca, a kwarantanna wciąż się dłużyła, chyba nie tylko mi radość przestała się tak bardzo udzielać i przeszła w zwyczajne osamotnienie, niechęć do wszystkiego (w tym do nauki, a nawet książek) mimo, że przecież miało być tak cudownie - tyle czasu, tyle rzeczy do zrobienia. Pamiętam, że postanowiłam sobie wtedy, że z taką ilością "wolnego czasu" zrobię miliony rzeczy tutaj na blogu, skończę "Eternity", zacznę "Sacrifice" i przeczytam setki, tysiące książek (stąd te setki i tysiące pozamawiałam, a teraz leżą na mojej półce, bo nie miałam "natchnienia", żeby je przeczytać). Oczywiście, jak się domyślacie wszystko skończyło się fiaskiem, co możecie też zobaczyć na blogu!


W maju i czerwcu oszukiwałam się, że to wszystko zaraz się skończy - pojadę na superwakacje, we wrześniu wrócimy do szkoły, spotkam się ze znajomymi i uwolnię się od maseczki, która przyznajmy - nie jest najwygodniejszą rzeczą na świecie.


I to niestety skończyło się tak, jak się skończyło, bo jak pamiętacie, to we wrześniu może i faktycznie wróciliśmy do szkoły, ale w jakich okolicznościach... i jak szybko wróciliśmy do domów, mimo że wszystko zapowiadało się już tak dobrze!


No i we wrześniu kolejne przypadki podskoczyły już do tysięcy, mimo że jeszcze na wakacjach podawano je w setkach, co nie zapowiadało się jakoś bardzo optymistycznie.


I tak teraz siedzimy w domu, po raz kolejny, wypatrując piękny zimowy świat zza okien lub zza balustrady balkonu (chyba, że jesteście szczęściarzami i macie podwórka!), a kiedy chcemy wyjść z domu po zapas makaronu i papieru toaletowego - trzeba zakładać maseczki, które przy czapkach są jeszcze bardziej niewygodne.


Dobra troszkę sobie pomarudziłam, może niepotrzebnie, ale naprawdę tego potrzebowałam, jednak chciałam wam krótko pokazać moją sytuację - to jak wyglądał mój 2020, moja kwarantanna i moja pandemia, bo mimo że pewnie wszystkie nasze wyglądały prawie tak samo, to i tak chciałam wam przedstawić całą tą sytuację z MOJEGO punktu widzenia.


Co chciałam jednak ogólnie przekazać w tym pościku to:

  1. Pamiętajcie, że to wszystko to tylko chwilowa sytuacja, mimo że od marca możecie mieć wrażenie, że jest inaczej. To naprawdę kiedyś minie i za jakiś czas będziemy wspominać siedzenie godzinami na TikToku i oglądanie, jak obcy nam ludzie robią pyszne mrożone kawy (przyznać się, kto próbował w czerwcu!), albo pov z Harrego Pottera.

  2. Pamiętajcie też, żeby nosić maseczki i zachowywać dystans, ograniczać dalej korzystanie z komunikacji publicznej (oczywiście w miarę możliwości), wyjścia do sklepów i galerii oraz przede wszystkim - uważać na siebie i swoje zdrowie! To naprawdę ważne, nawet jeśli przeszliście już covida-19, bo wciąż możecie go dalej w sobie nosić, a inni nie koniecznie przeżyją takie niemiłe spotkanie z wirusem.

  3. Jeśli możecie, to spróbujcie w jakimś stopniu odciąć się od dziennych ilości przypadków - może to dosyć "drastyczne", ale naprawdę trochę lepiej się żyje, kiedy się do końca nie wie. Wiadomo, nie chodzi tutaj o to, żeby usuwać wszystkie social media i zatykać uszy, kiedy ktoś o tym mówi - ale jeśli "ciężko" znosicie całą tą pandemię, to może dla własnego spokoju lepiej jest powiedzieć bliskim, że nie chcecie o tym jakoś zbytnio słyszeć i nie sprawdzać codziennie statystyk.

  4. Bardzo chciałabym was wszystkich poprosić też o zaszczepienie się, jeśli macie taką możliwość. Oczywiście, jeśli nie chcecie, uważacie, że cała ta pandemia to jeden wielki spisek i Melanie dlaczego każesz mi wpuszczać do organizmu czipa, to nikt wam nie każe, zwłaszcza ja - to tylko taka prośba dla wszystkich tych, którzy się wahają, a mają taką możliwość, bo naprawdę ważne jest, żeby pozbyć się tego najszybciej, jak możemy, a tylko w taki sposób możemy zrobić to skutecznie.

Wydaje mi się, że to wszystko, co chciałam "powiedzieć".


Trzymajcie się ciepło i przede wszystkim zdrowo, Różyczki!

Dbajcie o siebie i innych!

Melanie Rose

16.01.2021r.

Komentarze


Dołącz do mojego newslettera!

© 2019 Melanie Rose. Z pomocą niesamowitego Wix.com

  • Biały snapchat Ikona
  • Biały Instagram Ikona
bottom of page