top of page

"A jeśli zostanę..." - Barbara Ciwoniuk || Książki przy róży


ree

Witajcie Kochani!


Dzisiaj, jak niedawno zapowiadałam, poświęcę post książce "A jeśli zostanę" polskiej autorki - Barbary Ciwoniuk, na którą pozwolę sobie mówić Pani Basia.

Oczywiście, Panią Basię bardzo przepraszam, jeśli jakoś ją tym urażę, ale czytając jakąkolwiek książkę bardzo zżywam się z autorem i to tak samo wychodzi!

Książka może nie przypaść do gustu wszystkim, bo jest to polska książka młodzieżowa. Z tego co wiem wiele polskiej młodzieży nie przepada za takim typem książek, bo wolimy raczej czytać o losach zagranicznych bohaterów, którzy przeżywają niesamowite romanse, pełne scen erotycznych, żyją na krawędzi z seryjnym mordercą tuż obok i tym podobne. Przyznam się, że ja też, nie wiem dlaczego, mam pewien dystans do polskich książek. Może to przez prasę i Internet, gdzie wszystko krzyczy o nieudolności polskich autorów? Przecież tyle jest niesamowitych polskich książek, ale to przecież zagraniczne tytuły są najczęściej hucznie ekranizowane i nie wiadomo jak reklamowane.


Niestety, taka jest prawda, że wiele takich książek młodzieżowych ma ten sam "scenariusz", co mnie osobiście bardzo boli.


I tutaj małe wtrącenie. Planuję napisać jakąś polską, młodzieżową historię na Wattpadzie, zobaczymy, jak mi to wyjdzie, ale jak na razie jest taki plan!


Wracając, takie książki zazwyczaj mieszczą się w pewnym schemacie. Dziewczyna, ma kłopoty z koleżankami z klasy, ewentualnie się przeprowadza lub giną jej rodzice. Później poznaje jakiegoś chłopaka, w którym zakochuje się na zabój od pierwszego wejrzenia, choć "nie daje tego po sobie poznać", a następnie wszystko się układa, a ona jest szczęśliwa razem z tym chłopakiem. I możecie mi zaufać, czytałam już wiele takich, młodzieżowych książek! Co najgorsze, wydanych! Ale, jak wiadomo nie można wrzucać wszystkich i wszystkiego do jednego worka, a tym bardziej oceniać książki po okładce, więc postanowiłam tę lekturę przeczytać.


Owszem, gdy tylko spojrzałam na tył książki i przeczytałam "Po śmierci rodziców (...)", "pełna żalu i buntu >wieśniara<" oraz "Jaką rolę odegra w tym pewien sympatyczny chłopak?" to chciałam tylko odłożyć książkę na półkę i zacząć ją ignorować, ale powiedziałam sobie "Melanie! Pora na coś innego! Nie możesz czytać tylko zagranicznej literatury, w dodatku same romanse! Bierz tą książkę, idź czytać, a później napisz o niej post na bloga i dostaniesz coś innego do czytania!" Więc tak też zrobiłam. Chwyciłam książkę, zabrałam do domu i patrzyłam na nią z niechęcią przez trzy dni. Wzięłam, przeczytałam kilka stron. Stwierdziłam, że nudne, nic nowego. Kartkowałam, kartkowałam dalej, bacznie śledząc tekst wzrokiem i doszłam do wniosku, że to wcale nie jest złe!


Ale najpierw o czym opowiada książka? Trochę nakreślę wam historię Wiktorii, więc...


Główną bohaterką jest Wiktoria, dziewczyna, która straciła rodziców w wypadku samochodowym. Dziewczyna wychowała się w małej wsi Konopki i szczerze ją uwielbiała! Jednak mimo wszystko Wiktoria musiała dać radę dla swoich dwóch młodszych sióstr - Lui i Izy, z którymi miała mieszkać. Bo przecież nie mogli ich rozdzielić, prawda? No właśnie mogli! Ich krewni, przedstawieni dokładnie na początku książki powzięli decyzję, że sieroty będą musiały zostać rozdzielone, bo Małe wprost muszą być pod opieką Cioci Alicji, ale kobieta nie ma tyle miejsca, by przyjąć do siebie i nastolatkę. Wiktoria musi więc trafić do "nowej" rodziny bez swoich ukochanych sióstr, w dodatku ma zamieszkać u swojego wujostwa, żyjącego w wielkim mieście, pod jednym dachem z nieznośną, samolubną i rozpieszczoną kuzynką Lalą, a raczej Janką. Oczywiście, jak na złość tutaj nie kończą się problemy bohaterki! Trafia ona do klasy eksperymentalnej, gdzie nie wie, czego ma się spodziewać, idąc do niej. Główna bohaterka przeżywa więc swego rodzaju załamanie. Zresztą nie możemy się dziwić!


Tak zaczyna się cała ta historia, jak jest później? Musicie się dowiedzieć sami!

Ja jednak chciałabym przybliżyć wam kilka wątków, które moim zdaniem są bardzo interesujące, zachęcające do czytania.


Jednym z nich może być, wspomniana wcześniej, klasa eksperymentalna. Czym właściwie jest? Pewien amerykański pedagog o nazwisku Ron Clark, stworzył oryginalne zasady, które mają być stosowane w jego klasie. Takie zasady postanowiła wdrożyć do życia pani Skawińska, która jest wychowawczynią klasy Wiktorii. Jakie to są zasady?

"Kiedy z kimś rozmawiasz patrz na rozmówcę. Gdy ktoś inny doda komentarz, przenieś na niego wzrok"

- Tak właśnie takie zasady! Haha!


Są też inne zasady, moim zdaniem wartościowe, na które naprawdę warto jest zwrócić uwagę:

"Carpe diem. Żyjesz tylko raz, więc nie zmarnuj żadnej chwili. Życie składa się z wyjątkowych momentów, z których wiele się zdarza, gdy ludzie podejmują ryzyko i chwytają to, co przynosi dzień."
"Zaakceptuj to, że będziesz popełniać błędy. Wyciągaj z nich naukę i idź dalej"
"Bądź najlepszą osobą, jaką tylko możesz być"

I wiele, wiele więcej! Naprawdę podobają mi się te zasady i tłumaczenie po, co są. Nie każdy z nas jest uczony w domu kulturalnego zachowania. Ja, sama często łapię się na tym, że robię coś nie tak, tylko dlatego, że rodzice mi tego nie pokazali. A jeśli uczylibyśmy się takiego zachowania w szkole, takich prostych zasad, to nie dość, że zachowywalibyśmy się kulturalniej, to łatwiej byłoby nam przestrzegać regulaminów i zasad!


Kolejnym wątkiem będzie nasza kochana Lala, czyli kuzynka głównej bohaterki. Kim jest Lala? Lala, a raczej Janina jest samolubną, arogancką, rozpieszczoną do granic możliwości nastolatką z równie upierdliwymi "psiapsiółami", która irytuje nas przez prawie całą książkę. Naprawdę, dziewczyna jest nieznośna! Ma kilka przyjaciółek, ale tą "najważniejszą" jest Majka. Jeszcze bardziej samolubna i arogancka nastolatka, degradująca innych ludzi. Jest książkowym przykładem braku pewności siebie. Degraduje resztę społeczeństwa, by poczuć się lepiej. Wyzywa, kłamie, naciąga na pieniądze swoje przyjaciółki. Ponadto Majka okropnie zazdrości Wiktorii i z pełną premedytacją nazywa ją "wieśniarą", chcąc ją upokorzyć. A wracając do Lali. Ta też nie grzeszy, jeśli chodzi o degradację innych. Jest, można powiedzieć, cieniem Majki. Jeżeli Majce się coś nie podoba, to Lali też. Świadczy to tylko o tym, że dziewczyna nie wie jeszcze kim jest i pogubiła się w swoim świecie.

Wiktoria i Janka ciągle toczą ze sobą spory o przeróżne głupoty.


Kolejną sprawą będzie przecudowne zwierzątko Lali - Deks, albo Dex, w zależności od tego jaki zapis wolimy. Dziewczyna jednak potwornie zaniedbuje małą psinkę, co jest naprawdę smutne. Nie wypuszcza go z ogromnego mieszkania, każe mu siusiać na gazety, zamyka go w pokoju na całe dnie, nie daje mu jedzenia czy picia. Przy okazji poruszę może krótko temat, jakim jest zaniedbywanie, a wręcz maltretowanie takich zwierzątek (może w przyszłości wypowiem się na ten temat więcej, o ile tylko będziecie chcieli). Jeżeli podjęto w domu Janki decyzję o wzięciu pieska to okej, w porządku, każdy może tego chcieć, ale w takim razie o pieska trzeba się troszczyć. Trzeba go wyprowadzać na spacery, co chwilę trzeba mu wymieniać wodę i jedzenie oraz przede wszystkim je mu dawać. Zwierzakom trzeba poświęcić chwilę swojego czasu, nie ważne czy to pies, czy kot, czy może chomik, czy szczurek. Każdy zwierzak zasługuje na chwilę uwagi, dobre warunki do życia i wiele, wiele miłości. Lala niestety nie była w stanie tego zapewnić, więc moim zdaniem nie powinna tego pieska posiadać. Zwyczajnie go zaniedbywała.


Może teraz przejdźmy sobie do hejtu, którego temat został w książce poruszony. Ja głębiej wypowiadałam się na ten temat wczoraj, ale zrobię krótką powtórkę. Hejt pomiędzy ludźmi był, jest i niestety, pewnie też i będzie. Czy to jednak znaczy, że mamy to popierać i wyzywać wszystkich od "kretynek", "idiotek" i "wieśniar"? Ja sama ze wsi pochodzę, jak wiele innych osób. Też spotykam się z określeniem, że jestem "wieśniarą", mimo że ja nigdy nie czułam się dobrze, mieszkając tu, na mojej małej wioseczce. Od zawsze coś mnie ciągnęło do miasta, a i tak są osoby, które mówią, że "wieś z człowieka nie wychodzi", "wieśniarą była, wieśniarą pozostanie" i "idź paść krówki na swoim zadupiu, bo tu ci nic nie wychodzi". Z podobnymi sformułowaniami mogła się spotkać nasza główna bohaterka, która niczym sobie na takie komentarze nie zasłużyła. Owszem, ona żyła na takiej stereotypowej odciętej od "cywilizacji" wioseczce, ale jej się to niesamowicie podobało! Nie powinna więc być szykanowana za coś, co kochała.


Został mi już ostatni "wątek", bo nie jestem pewna czy można to nim nazwać, który chciałam poruszyć. Samobójstwo. Pewnie, gdyby nasi rodzice umarli, a nas oddzieliliby od ukochanych sióstr również zastanawialibyśmy się nad zwyczajnym zabiciem się. Podcięciem sobie żył, uduszeniem się, zatrucie lekami. Nic dziwnego, że Wiktoria też to rozważyła. Pytanie jednak brzmi tak: "Czy Wiktoria miała jeszcze siłę, by wciąż walczyć i się nie zabiła, czy była silna za długo i popełniła to samobójstwo?"

Z tym rozważaniem was zostawię!


Teraz zajmę się taką bardziej... "przyziemną" oceną.


Zanim jeszcze zaczęłam czytanie książki, podejrzewałam jak się skończy.

I niestety, ale moje przewidywania odnośnie jej końca się spełniły.

Na szczęście tylko odnośnie jej końca! Dlatego też nie jestem zawiedziona!


Drugą sprawą jest tytuł: "A jeśli zostanę...". No dobrze, ale kto i gdzie zostanie. Dlaczego zostanie? Co zrobi, żeby zostać?

Nie wiem, czy tylko mi nasuwają się te pytania. Jeśli wam też koniecznie dajcie mi znać!

Tytuł może się wydawać jednoznaczny, adekwatny jedynie do jednej sytuacji, ale... czy na pewno? Tak naprawdę, stwierdzam to po przeczytaniu książki!, tytuł odnosi się do wielu wątków, które występują w książce.


Kolejną rzeczą, o której chciałabym powiedzieć jest seria, z której pochodzi ta książka. Mianowicie, mówię tu o "plus minus 16"! Jest to, moim zdaniem, świetna seria polskich, młodzieżowych książek. Przeczytałam już bardzo dużo książek z tejże serii i śmiało mogę stwierdzić, że wszystkie z nich były warte przeczytania. Jeśli więc macie ochotę przeczytać jakąś fajną, polską młodzieżową książkę to zachęcam do czytania tych z serii "plus minus 16" wydawnictwa "Literatura".


Teraz może przejdźmy do bohaterów. Moim zdaniem są oni zbudowani naprawdę dobrze. Wiktoria jest bardzo szczerą postacią, która naprawdę mogłaby istnieć w prawdziwym świecie. Nie jest jednokolorowa, a barwna. Ma bardzo ciekawy tok myślenia i równie ciekawe podejście do życia. Jej wątek romantyczny wydaje się być bardzo możliwy do istnienia w realnym świecie, co jest naprawdę dużym sukcesem dla Pani Basi! Również Lala jest bardzo barwną postacią, mimo że najpierw wcale się taka nie wydaje.

Wszyscy bohaterowie są ciekawie zbudowani, nie są idealni, ani jednakowi i tutaj proszę o ukłony w stronę Pani Basi, bo naprawdę jest za co!


Myślę, że na dziś to wszystko! "A jeśli zostanę..." jest naprawdę bardzo dobrą i wartościową książką, do której pewnie kiedyś wrócę. U mnie dostaje 8/10.

Wiecie co, zaczynam się zastanawiać, czy nie daję za wysokich tych ocen! Wszystkie książki, jakie przeczytałam dostają u mnie od 7-9/10, co jest dość niepokojące! Chyba muszę zacząć czytać jakieś słabsze książki, skoro nie ma tutaj w ogóle różnorodności! Jeśli ktoś czytał jakąś słabą książkę może mi ją podlinkować, z chęcią przeczytam ;)


Dziękuję wam bardzo za czas i chęci.

Do zobaczenia!

Melanie Rose

24.05.2019r.

1 komentarz


marzycielki - katarzyna majgier. moim zdaniem straszne!

Polub

Dołącz do mojego newslettera!

© 2019 Melanie Rose. Z pomocą niesamowitego Wix.com

  • Biały snapchat Ikona
  • Biały Instagram Ikona
bottom of page