"Las na granicy światów" - Holly Black || Książki przy róży
- Melanie Rose

- 11 gru 2020
- 4 minut(y) czytania

Witajcie Różyczki!
Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kolejnej książki pani Holly Black, również należącą do serii "Okrutny Książę", której trzy tomy czytałam i recenzowałam, co możecie zobaczyć w poprzednich postach.
Jeśli oczywiście nie czytaliście "Okrutnego Księcia" i całej tej serii, to myślę, że możecie na spokojnie przeczytać tą recenzję i tą książkę, aczkolwiek uważam, że lepiej byłoby gdybyście najpierw przeczytali główne trzy tomy, a później przeczytali ten "dodatek". Nic nie stracicie, a tylko zyskacie trzy niesamowite nowe historie! Chociaż, jeśli bardzo nie chcecie, to też myślę, że nie będzie żadnego problemu jeśli zaczniecie stąd.
Ważne, żebyście zaczęli, bo zaufajcie mi WARTO.
Najpierw może przybliżę postać autorki wszystkim tym, którzy jej nie znają, a może nawet nigdy o niej nie słyszeli.
Holly Black to amerykańska pisarka książek młodzieżowych, głównie fantasy. Napisała ona między innymi cykl powieści dla dzieci - Kroniki Spiderwick, cyklowi powieści dla dzieci Kroniki Spiderwick (The Spiderwick Chronicles), trylogii "Nowoczesna baśń" (Modern Faerie Tales), ale też cyklu Okrutny książę (The Cruel Prince), którego dodatek dzisiaj sobie omawiamy. Urodziła się w West Long Branch w New Jersey w 1971 roku. A studia ukończyła na College of New Jersey. Pracowała jako redaktor w czasopismach medycznych, jednocześnie studiując na Rutgers University. Chciała zostać bibliotekarką, na wypadek gdyby nie powiodłoby się jej pisanie. Poślubiła Theo Blacka, swoją szkolną miłość (tak, tutaj pora na długie "aww"). Swoją pierwszą powieść wydała w 2002 roku, a książkę, o której dzisiaj będę wam opowiadać wydała w roku 2018.
Myślę, że tyle informacji o pani Black nam wystarczy, jak chcecie tutaj macie linka do jej strony - [klik!] - a ja przybliżę wam teraz trochę bardziej "Las na granicy światów".
Pytanie do wszystkich, którzy czytali już "Okrutnego Księcia": Pamiętacie Severina? Jeśli nie, to przypomnijcie sobie jego postać, bo ta historia jest w pewnym sensie o nim i o jego historii.
W teorii historia skupia się głównie na właśnie Severinie i Królu Olszyn, jednak moim zdaniem jest trochę inaczej.
Głównymi bohaterami są Hazel i Ben Evans - ludzie, zwyczajni śmiertlenicy, tak jak my wszyscy. Chyba... Mieszkają oni od urodzenia w dziwnym, trochę magicznym miasteczku, które położone jest bardzo blisko krainy elfów, stąd mają miejsce takie wydarzenia, jakie mają miejsce.
I to właśnie o nich według mnie opowiada ta historia, Severin i Król Olszyn są postaciami znaczącymi i ważnymi, a ich historia się łączy i przeplata w pewnych momentach, jednak cały czas czułam, że to właśnie rodzeństwo ma tutaj największe znaczenie.
Cała historia zaczyna się od imprezy. Tak, też się najpierw zdziwiłam. Ale pozwala nam to trochę bardziej wkręcić się w całą fabułę, poznać od samego początku bardzo dobrze Hazel i Bena jednocześnie. Pozwala nam to poznać też Jacka i Rogatego Chłopca, leżącego w lesie w szklanej trumnie.
Pewnie od razu zapytacie kim jest ten Chłopiec i co o nim wiemy, jednak na początku nie wiemy o nim zupełnie nic, oprócz wymyślonych przez Bena historii na jego temat i tego, że prawie każdy w miasteczku darzy go wielką sympatią, w tym nasze rodzeństwo.
Teraz może troszkę o bohaterach, którzy jak zwykle są niesamowici! Muszę jednak przyznać, że brakowało mi trochę bohaterów z "głównych" części, ale i tak jestem strasznie zadowolona, że mogłam przeczytać tę książkę, dowiedzieć się troszkę więcej i nie opuszczać tak szybko tego baśniowego świata pani Black.
Hazel jest główną bohaterką, bardzo odważną i waleczną. Przypomina mi trochę Jude całą tą swoją walecznością itd. jednak to naprawdę dobrze, bo uwielbiałam Jude. Hazel też uwielbiam! Jest świetnie zbudowaną postacią, wszystko, co robi i mówi jest dobrze przemyślane przez autorkę, a każdy jej czyn jest spowodowany jakimś innym, nawet z jej najdawniejszej przeszłości.
Ben, natomiast, brat Hazel... Nie mogłabym powiedzieć, że nie jest odważny, bo bym skłamała, nie jest jednak tak waleczny i "żądny krwi" jak jego młodsza siostra. Ben kocha muzykę, ma do niej niesamowity talent i jest trochę jak muzyka - niby niegroźny i spokojny, ale jednak potrafi być czasem przerażający.
Jack jest podmieńcem, najlepszym przyjacielem Bena, ale też przyjacielem Hazel. Zmaga się on ciągle z problemami odnośnie świata, w którym powinien żyć. Jest on świetną postacią, osobiście bardzo go lubiłam, jeszcze bardziej podobały mi się te wątki, w których autorka pokazywała jego wahania między ludzką a elfią rodziną i naturą.
Historia też w pewnym momencie mnie zaskoczyła. Po raz kolejny. Oczywiście, jak zawsze, kiedy byłam jeszcze na początku, wymyśliłam sobie kilka możliwych zakończeń, żadne z nich nie dotrwało do końca, każde musiałam wyrzucić do kosza. Byłam po raz kolejny tak zachwycona tym zakończeniem, że dalej jeszcze się po nim do końca nie pozbierałam. Kolejny raz, świetna robota!
Nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała o stylu pisania autorki, a raczej gdybym go nie pochwaliła. Absolutnie kocham sposób, w jaki pisze, w jaki opisuje postacie, zdarzenia, a nawet przedmioty. Jej styl nie jest jakiś wyniosły i uroczysty, a bardzo luźny i chyba za to najbardziej go pokochałam, wszystkie wypowiedzi tych bohaterów są bardzo naturalne, nikt nie wypowiada się sztucznie, wręcz czyta się to tak, jakby autorka spisywała przygody jej przyjaciół, a nie wymyślonych boaterów.
Muszę też wspomnieć o kolejnej pięknej okładce i tych pięknych szczegółach, które są w tej książce, zaczynając od małego rysuneczku szklanej trumny przy każdym rozdziale, kończąc na maleńkich listkach i robaczkach dosłownie wszędzie. Coś cudownego, gdybym nie lubiła czytać książek, akurat całą tą serię kupiłabym nawet tylko dla ich wyglądu. Chciałabym tu żartować..!
Podsumowując, jeśli lubicie fantastykę, elfy, mieszanie ludzkiego świata z tym fantastycznym, waleczne główne bohaterki i piękne książki, zarówno te pięknie wyglądające jak i pięknie napisane - nawet się nie zastanawiajcie i sięgajcie po "Las na granicy dwóch światów" i po całą tą serię, bo to jest naprawdę coś cudownego.
Wydaje mi się, że jest to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy, dodatek do serii książek, który czytałam, bardzo mi się podobał, zarówno historia, jak i bohaterowie, i styl pisania, i narracja, naprawdę wszystko było niesamowite. Jestem pewna, że jeśli tylko jeszcze wyjdzie kolejna część czy kolejny dodatek nie będę nawet długo się zastanawiać i szybko wyląduje on na mojej półce, bo to jest naprawdę niesamowita przygoda!
Jak dla mnie książka zasługuje na 9,5 różyczki na 10 możliwych. Coś pięknego, naprawdę...
Miłego czytania!
Melanie Rose
11 grudnia 2020r.




Komentarze