top of page

"Zły Król" - Holly Black || Książki przy róży


ree

Witajcie Różyczki!


W dzisiejszym poście poznamy się trochę lepiej z kontynuacją książki "Okrutny Książę", która była przeze mnie recenzowana nieco wcześniej - tutaj macie do niej link - [klik]. Jeśli więc nie czytaliście jeszcze "Okrutnego Księcia" to bardzo polecam, a jeśli już czytaliście i zastanawiacie się, czy warto jest czytać kolejną część - zapraszam do czytania!


Zacznijmy może od podsumowania poprzedniej części.


"Okrutny książę" bardzo mi się podobał, była to piękna historia o śmiertelniczce, żyjącej w elfim świecie i zmagającej się z elfimi intrygami. Przez całą opowieść mieliśmy do czynienia z okrutnym Cardanem, który na sam koniec przejął władzę w Elfhame. Całemu temu przekrętowi towarzyszą setki zdrad, chociażby tak okropna zdrada księcia Balekina, który zamordował całą swoją rodzinę i jednocześnie zdrada Madoka, ojca Jude. Mamy też do czynienia z pozornie niewinnymi zdradami, takimi jak zdrada Taryn i Lokiego, którzy postanowili poddać Jude próbie, której oczywiście nie przeszła znakomicie.


Kiedy tylko skończyłam czytać pierwszą część zaczęłam zastanawiać się, jak może wyglądać kolejna. Co później się stanie i jestem prawie pewna, że u was wyglądało to podobnie. Co może się wydarzyć? Czy Jude uda się jej przekręt, i co się stanie z Dębem, Balekinem, Cardanem? Co takiego może się jeszcze wydarzyć w elfim świecie, żeby było to warte opisywania w kolejnej książce?


Na szczęście i tym razem się nie zawiodłam!


W tej części pani Black opisuje nam cały proces najtrudniejszej części w posiadaniu jakiejkolwiek władzy - utrzymaniu jej. Nie dość że nowy król Cardan wcale nie pomaga Jude w jakikolwiek sposób, to królowa Toni grozi atakiem na ląd i zerwaniem rozejmu.


Mamy więc do czynienia z pięknymi opisami zachowań innych elfów i motywów, którymi się kierują oraz niesamowicie inteligentny tok myślenia naszej głównej bohaterki. Za każdym razem, kiedy czytałam takie właśnie opisy byłam zachwycona tym, jak trafne i niesamowite są te właśnie opisy. A skoro już mówimy tutaj o opisach, to chyba nie muszę wspominać, że znajduje się tutaj także mnóstwo opisów miejsc, ubrań, jedzenia, przedmiotów, a czytając to wszystko ma się wrażenie, że jest się właśnie w danym miejscu i patrzy się na dany przedmiot.


Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o wątku miłosnym, który oczywiście naprawdę mi się podobał! Musimy wszyscy przyznać, że już od pierwszej części między Cardanem a Jude można było zaobserwować pewną chemię, a jeśli chodzi o to, co mogę wam zapewnić w tej części to jeszcze więcej takiej chemii. Więcej nienawiści, ciągle przeplatanej z coraz to większą dawką pożądania i tej dziwnej elfiej miłości.


Bardzo podobały mi się też te ciągłe pogardliwe słowa, kierowane w stronę Jude, jako że jest śmiertelniczką. Możecie zapytać: czemu? co jest w nich takiego szczególnego? A no to, że Jude mimo swojego tytułu, pozycji i tego wszystkiego, co zdobyła, sadzając Cardana na elfim tronie, wciąż nie jest tak szanowana, jakby chciała. Nie wzbudza takiego szacunku wśród elfów, którzy są przecież postawieni znacznie niżej od niej, a to wszystko dlatego że jest innego pochodzenia. Myślę, że pani Holly Black zrobiła takim małym drobiazgiem coś niesamowitego! Zostawię to waszym przemyśleniom!


I przede wszystkim: NIESPODZIANKI! Uwielbiam historie z elementami zaskoczenia, a zapewniam was, że ta nie jest nich pozbawiona, przez co oczywiście zupełnie nie jest nudna! Wręcz przeciwnie, tak jak w poprzedniej części mamy tutaj do czynienia z nagłym, niespodziewanym zwrotem akcji, zwłaszcza w drugiej księdze! Jestem pewna, że się nie zawiedziecie!


Znaczenie też mają pewne błahostki, które dopełniają tę książkę, sprawiając, że od teraz będzie ona dumnie stała na mojej półce, godnie reprezentując książki "jedne z moich ulubionych".


Jedną z nich jest przede wszystkim wygląd książki. Piękna okładka i piękne ilustracje, towarzyszące nam na każdej stronie, wszystko nawiązujące do treści książki, co po prostu skradło moje serce! Do tego ta niesamowita mapka Elfhame, która wyrwała mi serce z piersi, idealnie dobrane fragmenty innych dzieł, które wprowadzają nas przed kolejnymi księgami historii i podziękowania, bez których nie mogło się obejść i których jestem największą miłośniczką.


Nie mogłabym też zapomnieć o tym, że książkę zwyczajnie przyjemnie się czyta. Jest napisana lekkim stylem pisania, który od razu przywodzi mi na myśl gatunek young-adult.


I oczywiście bohaterowie! Bohaterowie, który zdają się być żywi. I nie dość, że zdają się być żywi, to jeszcze są bardzo ciekawi, bardzo dobrze zbudowani. Mamy przecież do czynienia z silną, odważną, mądrą Jude, która jest nie do złamania i nie kieruje się prostymi wartościami, okrutnym Cardanem, który niekoniecznie ciągle jest taki okrutny, bo autorka ciągle pokazuje nam to, że mimo wszystko elf ma serce. Mamy także sprytnego, przebiegłego Madoka, który to ciągle balansuje na granicy naszej sympatii a nienawiści, to samo Taryn, jednocześnie głupiutka i nadzwyczaj inteligentna oraz Loki, który to ciągle tworzy utrudniające wszystkim życie intrygi.


Wszystko to sprawia, że książka jest bardzo dobra, godna polecenia, ciekawa i zwyczajnie przyjemna do czytania. Jestem dalej pod wrażeniem tej historii i zastanawiam się, czy kiedyś mi to minie. Z dumą więc przyznaję jej 9 różyczek na 10 możliwych i zabieram się za czytanie kolejnej części!

Do zobaczenia!

Melanie Rose

4 lipca 2020r.

Komentarze


Dołącz do mojego newslettera!

© 2019 Melanie Rose. Z pomocą niesamowitego Wix.com

  • Biały snapchat Ikona
  • Biały Instagram Ikona
bottom of page